Google Antigravity: darmowe agentowe IDE od Google w praktyce
Testujemy Google Antigravity, darmowe w preview agentowe IDE z Gemini 3 Pro. Co robi wrażenie, co wkurza w rate limitach i dla kogo się nadaje.

Kiedy Google wchodzi do gry o narzędzia AI dla programistów, warto sprawdzić, co przynosi. Antigravity to agentowa platforma deweloperska, którą Google określa jako podejście „agent-first”: nie edytor z doklejonym AI, tylko środowisko zbudowane wokół agentów, które same planują, wykonują i weryfikują zadania. Najlepsze jest to, że w publicznym preview jest darmowe. Testowaliśmy je przez dziesięć dni na polskich projektach. Poniżej rozbiór z uczciwą listą wad.
Werdykt w jednym zdaniu
Antigravity to najciekawsza darmowa propozycja na rynku agentowych IDE, z ciekawym pomysłem na weryfikację pracy agenta, ale rate limity i rozbicie na cztery produkty psują wrażenie dojrzałości.
Czym jest Antigravity
Google opisuje Antigravity jako platformę, która pozwala pracować na wyższym, zadaniowym poziomie. W praktyce łączy dwie rzeczy. Pierwsza to znajomy, wspomagany AI edytor z uzupełnianiem kodu i komendami inline, czyli klasyczny tryb pracy dla programisty. Druga to interfejs agentowy, w którym uruchamiasz agentów wykonujących złożone zadania samodzielnie, w poprzek edytora, terminala i przeglądarki. Jeśli pojęcie agenta AI jest dla Ciebie nowe, mamy o nim osobne hasło w słowniku.
Kluczowy pomysł Antigravity to Artifacts, czyli namacalne efekty pracy agenta. Zamiast przewijać surowe wywołania narzędzi, dostajesz listy zadań, plany wdrożenia, zrzuty ekranu i nagrania z przeglądarki. Google ujmuje to wprost: „delegowanie pracy agentowi wymaga zaufania, a przewijanie surowych wywołań narzędzi jest męczące”. Do Artifacts możesz dopisywać komentarze jak w dokumencie, a agent uwzględnia uwagi bez przerywania pracy. To rozsądna odpowiedź na realny problem: skąd wiem, że agent zrobił to, o co prosiłem. Więcej o samym narzędziu piszemy na jego stronie w katalogu.

Cztery twarze Antigravity
Tu zaczyna się pierwszy zgrzyt. Antigravity wystartowało w listopadzie 2025 jako jedno spójne narzędzie, ale w maju 2026 rozpadło się na cztery osobne produkty: samo IDE (fork Visual Studio Code), aplikację desktopową Antigravity 2.0, narzędzie w terminalu napisane w Go (następca Gemini CLI) oraz bibliotekę dla Pythona. Dla twórcy to bogactwo opcji, dla nowej osoby to gąszcz, w którym łatwo się pogubić, zanim w ogóle zacznie się kodować.
Dla osób, które znały Gemini CLI, jest tu istotna zmiana: narzędzie w terminalu jest opisywane jako następca Gemini CLI, więc dawni użytkownicy tamtego narzędzia w naturalny sposób trafiają dziś do Antigravity. To nie koniec Gemini w konsoli, tylko przeprowadzka pod nowy szyld i szersze możliwości.
W teście korzystaliśmy między innymi z wersji w terminalu, żeby zobaczyć, jak wypada w rytmie znanym z Claude Code czy Codeksa. Poniżej realna lista modeli, które udostępnia to narzędzie w konsoli.
Jak testowaliśmy
Wzięliśmy zestaw zadań z polskiego projektu w TypeScript: dodanie funkcji, poprawę interfejsu i drobny refaktor. Sprawdzaliśmy zarówno tryb edytora, jak i tryb agentowy z Artifacts. Szczególnie interesowało nas, czy weryfikacja przez plany i nagrania faktycznie ułatwia kontrolę pracy komuś, kto nie czyta kodu płynnie. Pełne kroki instalacji i pierwszej sesji rozpisaliśmy w osobnym poradniku o pierwszych krokach z Antigravity.
Konkretny przykład z sesji: poprosiliśmy agenta o dodanie formularza kontaktowego do prostej strony. Zamiast od razu grzebać w kodzie, Antigravity pokazał plan wdrożenia i sekcję „wymagana akceptacja”, w której uczciwie wypisał założenia. Napisał wprost, że na razie formularz tylko wyświetli komunikat o sukcesie, bez realnego wysyłania maila, dopóki nie wskażemy usługi do obsługi poczty. To dobry przykład tego, jak Artifacts wymuszają rozmowę o szczegółach, zanim powstanie kod, którego potem nie chcemy. Osoba nietechniczna dostaje tu szansę, żeby wyłapać nieporozumienie na poziomie planu, a nie gotowej, źle działającej funkcji.
Co robi wrażenie
Darmowy dostęp to najmocniejszy argument. W publicznym preview Antigravity jest dostępne za darmo dla osób indywidualnych, na macOS, Windowsie i Linuksie, z hojnymi limitami na flagowy model Gemini 3 Pro. Dla osoby, która chce spróbować agentowego kodowania bez wydawania złotówki, to najniższy możliwy próg wejścia.
Artifacts realnie pomagają. Kiedy agent kończył zadanie, dostawaliśmy plan i zrzuty pokazujące, co zrobił, zamiast ściany logów. Osobie mniej technicznej łatwiej ocenić „tak, o to mi chodziło” na podstawie nagrania z przeglądarki niż czytając kod. To najlepiej przemyślany element całej platformy.
Wybór modeli to plus. Poza Gemini 3 Pro narzędzie pozwala sięgnąć po modele Claude, a w wersji terminalowej lista obejmuje też szybsze warianty Gemini oraz modele open source. Elastyczność się przydaje: do prostych zadań lżejszy, tańszy model, do trudnych mocniejszy. Sam Gemini 3 Pro według Artificial Analysis (dane pobrane 2 lipca 2026) uzyskuje 39,6 punktu w indeksie inteligencji, więc to solidny, choć nie topowy model w tej stawce.
Ciekawa jest baza wiedzy. Antigravity traktuje uczenie się jako element działania: agent zapisuje przydatny kontekst i fragmenty kodu, żeby następnym razem działać sprawniej. W praktyce oznacza to, że im dłużej pracujesz nad projektem, tym mniej musisz tłumaczyć od zera. Do tego dochodzi sterowanie przeglądarką. Agent potrafi sam otworzyć aplikację, kliknąć w interfejs i nagrać, że dana funkcja faktycznie działa. Dla osoby, która nie czyta kodu, takie nagranie jest dużo bardziej przekonującym dowodem niż ściana zielonych testów.
Co potrafi wkurzyć
Rate limity to najczęstsza skarga społeczności. Mimo hojnych deklaracji część użytkowników trafia na blokady zapytań w środku pracy, a w recenzjach narzędzia powraca złośliwe określenie „przycisk do papieru” pod adresem czegoś, co przez limity potrafi stanąć. My też kilka razy uderzyliśmy w sufit w intensywniejszej sesji. To cena darmowego preview, ale realnie potrafi wybić z rytmu.
Status preview oznacza chropowatość. Zdarzały się dłuższe zawieszenia agenta i sytuacje, w których trzeba było powtórzyć polecenie. To normalne dla produktu w tej fazie, ale jeśli szukasz narzędzia do poważnej, codziennej pracy, miej to z tyłu głowy.
Rozbicie na cztery produkty myli. Zanim zrozumiesz, czy chcesz IDE, aplikację 2.0, narzędzie w terminalu czy bibliotekę, tracisz czas. Konkurencja jest tu prostsza: jedno narzędzie, jeden sposób startu.
Ile to kosztuje w złotówkach
Największy atut Antigravity to cena, czyli jej brak na wejściu. Kwoty w USD, w nawiasie orientacyjnie w PLN po kursie z lipca 2026:
- Darmowy tier: 0 zł, z limitami zapytań, wystarczający do spróbowania i lżejszej pracy.
- Pro: 20 USD miesięcznie (około 80 zł), z wyższymi limitami.
- Ultra: 249,99 USD miesięcznie (około 1000 zł), dla najbardziej intensywnego użycia.
Dla większości osób sensowny start to darmowy tier. Płatne plany mają sens dopiero, gdy regularnie uderzasz w limity i chcesz je podnieść. Warto zaznaczyć, że darmowe preview potwierdza sam Google na blogu deweloperskim, a stawki planów płatnych zbiera na razie głównie zewnętrzny serwis śledzący rozwój Antigravity, więc traktuj je jako orientacyjne, dopóki Google nie opublikuje oficjalnego cennika.
Antigravity kontra Claude Code
Naturalnym punktem odniesienia jest Claude Code, agent Anthropic działający w terminalu. Różnica jest wyraźna: Antigravity to pełne, wizualne środowisko z naciskiem na weryfikację przez Artifacts i darmowym wejściem, Claude Code to mocniejszy model i głęboka praca w konsoli, ale za subskrypcją. Pełne starcie rozpisaliśmy w osobnym porównaniu Antigravity kontra Claude Code. W skrócie: Antigravity wybierzemy, gdy zależy nam na darmowym wejściu i wizualnej kontroli, Claude Code, gdy liczy się maksymalna moc modelu.
Dla kogo
Antigravity ma sens dla osób, które chcą wejść w agentowe kodowanie bez płacenia, i dla tych, którym imponuje weryfikacja pracy przez plany i nagrania. Dobrze pasuje do nauki i eksperymentów, bo darmowy tier pozwala poczuć styl pracy z agentami. Jeśli natomiast potrzebujesz stabilnego narzędzia do codziennej, intensywnej roboty i nie chcesz walczyć z limitami, poczekaj, aż produkt wyjdzie z fazy preview, albo sięgnij po dojrzalszą konkurencję.
Werdykt
Antigravity dostaje od nas 7,8 na 10. To najciekawsza darmowa propozycja wśród agentowych IDE, z najlepiej przemyślanym pomysłem na weryfikację pracy agenta i niskim progiem wejścia. Odejmujemy punkty za rate limity, które psują flow, chropowatość fazy preview oraz zamieszanie wynikające z rozbicia na cztery produkty. Jako darmowe wejście w świat agentów: gorąco polecamy spróbować. Jako fundament poważnej pracy: jeszcze nie teraz.
Opanuj AI‑coding w 5 minut. W każdy poniedziałek.
Konkretne premiery, analizy cen i jeden trik, który przyspieszy Twoją pracę. Po polsku, bez żargonu, prosto na maila.