Cursor 2.x kontra reszta świata: testowaliśmy 6 edytorów AI przez miesiąc
Który edytor AI realnie przyspiesza pracę, a który generuje bugi do posprzątania? Miesiąc testów na polskim projekcie, ceny w PLN, werdykt.

Przez miesiąc pracowaliśmy równolegle w sześciu edytorach AI na jednym, realnym polskim projekcie: aplikacji z bazą danych, logowaniem i płatnościami. Chcieliśmy odpowiedzieć na proste pytanie: który z nich naprawdę przyspiesza pracę, a który tylko generuje kod do posprzątania? Cursor wygrał, ale nie bez rys. Poniżej pełen rozbiór, z cenami w złotówkach i wadami, o których producent nie mówi na landing page’u.
Werdykt w jednym zdaniu
Cursor 2.x wciąż wyznacza standard: najlepiej rozumie kontekst całego repo, a tryb agentowy realnie domyka zadania, nie tylko podpowiada linijki. To wciąż najbardziej kompletny edytor AI na rynku w połowie 2026 roku, co potwierdza skala firmy: Cursor raportuje rzędu 2 mld USD ARR na początku 2026, a z narzędzia korzysta połowa firm z listy Fortune 500 (dane zbiera między innymi zestawienie cenników u LowCode).
Czym właściwie jest Cursor
Jeśli nie programujesz zawodowo, wyobraź sobie edytor tekstu do kodu, który dodatkowo ma wbudowanego asystenta czytającego cały Twój projekt. Cursor to fork Visual Studio Code, najpopularniejszego darmowego edytora świata. Oznacza to, że interfejs, motywy i skróty klawiszowe wyglądają znajomo dla milionów osób, a Cursor dokłada do tego warstwę AI zbudowaną od zera wokół edytora, a nie doklejoną jako wtyczka. To ważna różnica względem GitHub Copilota, który dodaje AI do istniejącego edytora.
Trzy rzeczy odróżniają Cursora od zwykłego czatu z modelem. Po pierwsze, tab-completion, czyli podpowiedzi kolejnych linijek, które wciskasz tabulatorem. Po drugie, tryb Composer: panel, w którym opisujesz zmianę obejmującą wiele plików, a agent ją wykonuje, ty przeglądasz różnice i akceptujesz albo odrzucasz. Po trzecie, praca na całym repozytorium, czyli zdolność do rozumienia, jak jeden plik łączy się z resztą projektu. Jeśli te pojęcia są dla Ciebie nowe, zajrzyj do naszego wpisu o tym, czym jest IDE.
Jak testowaliśmy
Nie chcieliśmy oceniać po demie z YouTube’a. Zbudowaliśmy jedną aplikację: panel z listą zadań, rejestracją użytkownika przez e-mail i prostą integracją płatności. Ten sam zestaw dziesięciu zadań (dodaj filtrowanie, napraw błąd w walidacji formularza, przepisz komponent, dopisz testy) przeszliśmy w każdym z sześciu narzędzi. Liczyliśmy nie tylko czy zadanie się udało, ale ile poprawek musieliśmy nanieść ręcznie po tym, jak AI ogłosiło sukces. To właśnie ta druga liczba oddziela dobre narzędzie od takiego, które robi wrażenie przez pierwsze pięć minut.
Testowaliśmy na projekcie w TypeScript i React, więc wyniki mogą się różnić dla innych języków. Sesje trwały po kilka godzin dziennie przez cały czerwiec 2026.
Notowaliśmy przy tym dwie rzeczy, o których rzadko wspominają porównania z internetu: ile razy narzędzie dopytało o kierunek, zanim ruszyło z zadaniem, oraz ile razy trzeba było cofnąć jego zmiany w całości. Dobry agent pyta w kluczowym momencie i rzadko wymaga pełnego cofnięcia, słabszy albo pyta o wszystko, albo o nic i robi po swojemu. Cursor wypadł tu najlepiej ze stawki: najczęściej trafiał w intencję za pierwszym razem, a gdy nie był pewny nazwy pliku czy formatu danych, potrafił zapytać zamiast zgadywać.
Co działa naprawdę dobrze
Kontekst całego repo to przewaga, którą czuć od pierwszego dnia. Kiedy prosisz Cursora o zmianę nazwy funkcji używanej w dziesięciu plikach, on faktycznie znajduje wszystkie miejsca, a nie tylko to otwarte na ekranie. Konkurenci często gubili jedno albo dwa wystąpienia, co kończyło się błędem przy uruchomieniu.
Tab-completion jest szybkie i trafne. W praktyce oznacza to, że piszesz pierwszą linijkę, a Cursor proponuje trzy kolejne, które w większości przypadków są dokładnie tym, co chciałeś napisać. Przy powtarzalnym kodzie to oszczędza realne minuty na godzinę pracy.
Warto wspomnieć o pliku z regułami projektu. Cursor pozwala zapisać w repozytorium krótki dokument z zasadami, których agent ma się trzymać: konwencje nazewnictwa, zakazane biblioteki, preferowany styl kodu. W praktyce to jak wręczenie nowej osobie kartki z zasadami zespołu. Po dodaniu takich reguł jakość zmian wyraźnie wzrosła, a agent przestał wprowadzać zależności, których w projekcie nie używamy. To drobiazg, który robi dużą różnicę na dłuższą metę.
Doceniamy też wybór modelu. W Cursorze przełączasz się między własnym, tańszym modelem Composer a mocnymi modelami zewnętrznymi zależnie od trudności zadania. Do prostych zmian sięgasz po szybki model, do trudnego refaktora po najmocniejszy. Ta elastyczność realnie wpływa na koszt i tempo pracy, a dla firm liczy się tryb prywatności, w którym kod nie jest przechowywany po stronie dostawcy modelu. To jeden z argumentów, dla których Cursora używa dziś połowa firm z listy Fortune 500.
Tryb agentowy dojrzał. W 2026 roku Cursor dorobił się modelu Composer optymalizowanego pod tanią, koordynacyjną pracę: rutynowe kroki obsługuje własnym, tańszym modelem, a po mocniejsze modele sięga tylko, gdy zadanie tego wymaga. Doszły też agenty w tle, które potrafią pracować nad osobnym zadaniem, gdy ty skupiasz się na trudniejszym problemie. Przy dobrze zdefiniowanej robocie realnie zwiększa to przepustowość.
W naszym teście Cursor domknął osiem z dziesięciu zadań z minimalnymi poprawkami. Dla porównania, słabsze narzędzia zamykały cztery, pięć, a resztę zostawiały w stanie „prawie działa”, co bywa gorsze niż brak kodu, bo trzeba najpierw zrozumieć, co poszło nie tak.
Co potrafi wkurzyć
Cennik. To największa zmiana ostatniego roku i źródło największej frustracji społeczności. Cursor przeszedł na rozliczenie kredytowe (usage-based), więc plan za 20 dolarów miesięcznie nie daje już stałej liczby zapytań, tylko określoną pulę zużycia liczoną według realnych kosztów modeli. W praktyce oznacza to, że intensywny dzień z agentem potrafi wyczerpać miesięczny limit szybciej, niż się spodziewasz. Zanim zaczniesz, warto oszacować koszt w naszym kalkulatorze kosztów API.
Brak polskiego interfejsu. Cała nawigacja, ustawienia i komunikaty są po angielsku. Z samym AI dogadasz się po polsku (rozumie polecenia i pisze polskie komentarze), ale menu trzeba ogarnąć w języku Szekspira.
Agent bywa nadgorliwy. Poproszony o drobną zmianę, potrafi „przy okazji” przepisać pół pliku albo dodać zależności, o które nikt nie prosił. Trzeba czytać różnice przed akceptacją, a to wymaga choćby podstawowego rozumienia kodu. Osoba całkiem nietechniczna może tu wpaść w pułapkę klikania „akceptuj” w ciemno.
Zdarzają się też spowolnienia. W godzinach największego ruchu odpowiedzi mocniejszych modeli potrafiły przychodzić z zauważalnym opóźnieniem, a raz czy dwa trafiliśmy na chwilową niedostępność wybranego modelu i musieliśmy przełączyć się na inny. To nie codzienność, ale przy pracy pod presją czasu bywa irytujące i warto mieć w zanadrzu drugi model, na który można się przerzucić.
Ile to kosztuje w złotówkach
Cennik Cursora w połowie 2026 roku wygląda tak (kwoty w USD, w nawiasie orientacyjnie w PLN po kursie z lipca 2026):
- Hobby: darmowy, około 2000 uzupełnień kodu miesięcznie i ograniczona liczba zapytań do mocniejszych modeli.
- Pro: 20 USD miesięcznie (około 80 zł), z pulą zużycia agenta odpowiadającą tej kwocie plus bonus.
- Pro+: 60 USD miesięcznie (około 240 zł), z większą pulą.
- Ultra: 200 USD miesięcznie (około 800 zł), dla osób pracujących w Cursorze cały dzień.
- Teams: 40 USD za użytkownika miesięcznie (około 160 zł), z osobnymi pulami na modele własne i zewnętrzne.
Dla większości osób startujących próg wejścia to darmowy Hobby, a realną pracę zaczyna plan Pro za około 80 zł. Szczegóły i aktualne kwoty sprawdzisz w zestawieniu planów Cursora u LowCode.
Cursor kontra reszta stawki
W teście Cursor mierzył się między innymi z Copilotem, Windsurfem i agentami działającymi w terminalu. Copilot był najtańszy i najprostszy, ale gubił się przy zadaniach dotykających wielu plików. Windsurf wypadł solidnie i bywał tańszy, jednak jego agent rzadziej domykał zadania w całości. Największą alternatywą okazał się jednak nie inny edytor, tylko agent w terminalu: Claude Code, który przy dużych, wieloplikowych refaktorach potrafił dorównać Cursorowi, a czasem go przewyższyć. Różnica sprowadza się do stylu pracy: jedni wolą wszystko w oknie edytora, inni czują się swobodniej w konsoli.
Dla kogo
Dla osób, które piszą więcej niż kilka plików tygodniowo i chcą jednego narzędzia do wszystkiego. Jeśli dopiero zaczynasz, zacznij taniej (Gemini CLI, Copilot), a po Cursora sięgnij, gdy poczujesz sufit możliwości prostszych narzędzi. Osoby całkiem nietechniczne, które chcą zbudować aplikację bez dotykania kodu, będą szczęśliwsze w app-builderze pokroju Lovable niż w pełnym edytorze.
Werdykt
Cursor 2.x to nadal punkt odniesienia dla edytorów AI. Rozumie kontekst lepiej niż konkurencja, tab-completion oszczędza czas, a tryb agentowy dowozi. Odejmujemy punkty za cennik, który po przejściu na kredyty stał się trudniejszy do przewidzenia, oraz za brak polskiego interfejsu. Jeśli kodujesz regularnie i zależy Ci na jednym, dopracowanym narzędziu, to wciąż pierwszy wybór. Ocena 9,0 na 10 broni się, choć bliżej jej dziś do świata niż jeszcze rok temu.
Opanuj AI‑coding w 5 minut. W każdy poniedziałek.
Konkretne premiery, analizy cen i jeden trik, który przyspieszy Twoją pracę. Po polsku, bez żargonu, prosto na maila.